Dzień dobry
Jest niedziela, więc i czas na socjotechniczny, wizażowy chill out, okupiony nutką sensacji o biznesie wyglądu i świata reklamy.

Otrzymałam od fejsbuka wspomnienie. Z radością je przywitałam, ponieważ pamiętam chwile powstawania. Nigdy nie przypuszczałam, że praca na takim poziomie stanie się codziennością. Do tego ujęcia wykonywałam jak to w tamtych czasach, wszystko: stylizację, fryzurę i makijaż. Kiedyś ten świat wydawał mi się nieosiągalny. A jednak coś doprowadziło mnie w sam jego środek.
Hmm..i tu jestem pewna, że to zasady wykonywania pracy, których nauczyłam się od moich rodziców.

Czy te playboy’owe ujęcia powstają zawsze w szumnej Wa-wie czy Poznaniu, w 100-metrowym studio wśród super znanych osób zajmujących się wizażem i zdjęciami w TV?  Czy maluje do nich słynna Ania Orłowska czy Magda Pieczonka?  Nie. To zupełnie inny gatunek wizażysty. 

Rzadko medialni wizażyści czy wizażowi celebryci mają wkład w świat reklamy. Każdy z nas ma inny profil pracy. Za reklamą często stoją specjaliści, których nie widać w mediach. Mają wiedzę i umiejętności, ale nie przepadają za tym, aby być w pierwszym planie – stąd taka praca, a nie inna.  Pasja współtworzenia obrazu jest ważniejsza. I nie ma kiedy dbać o paznokcie i swoją prezencję wymaganą na wizji.

Poświęcenie zleceniu jest całkowite, więc nie pamiętamy o tym, czy nasz nos się świeci czy nie. Natomiast wizja jest bezlitosna – masz wyglądać jak z obrazka. Gdy trzeba było pojawić się na niej, też przechodziliśmy przez taśmę przygotowań – raz na jakiś czas. Nasze głowy różnią się zasadniczo wiedzą i doświadczeniem zawodowym.

Mieszkając w klasycznym m-3 w Lublinie, jeżdżąc o 2 w nocy do wszystkim znanego Tesco przy ul.Orkana, po koniecznie czarną butelkę szampana – ja, mały żuczek, współtworzyłam z równie małymi żuczkami z Lublina  – te historyjki reklamowe. Trafiały one do firm, katalogów, na billboardy do odbiorcy w całej Polsce i za granicę, czy do Playboya. Można by rzec totalna zabawa.  Tak to wygląda na zdjęciu.

Pamiętam, jak moje małe dzieci doradzały mi przed snem czy zmieścimy 5 liter na czapce czy 3? To ten cudowny skarb internetu – można mieszkać na Kaukazie i wykonywać zlecenia dla Mrs.Smith z Kalifornia City.  Tak było i jest.

W jednym ujęciu wszystko musi się zgadzać – ilość elementów, miejsce umieszczenia liter – czysta kompozycja obrazka, tzw. metoda drogi – kiedy Wasz wzrok pada na zdjęcie – gdzie patrzycie najpierw, potem i jeszcze na końcu, abyśmy przekazali to, na czym nam zależy. Wszystko skomponowane w prostokącie, więc każdy kosmyk ma znaczenie.

Modelka i look mają być komercyjne, czyli kupione przez jak najszersze grono odbiorców. Lekkie, łatwe i przyjemne.  To Playboy – wizerunek ma trafić do standardowego mężczyzny, który chce wyłączyć głowę, odpocząć od stresów pracy, braku kobiety lub gderliwej żony ) – nie zna się na modzie, udziwnieniach. Najlepiej, gdy wszystko jest proporcjonalne, od razu widoczne: usta, piersi – ma być prosto i w końcu bez wysiłku. 

Socjotechnika w wizażu i stylizacji – podstawy mojej pracy przez 10lat.
Tworzenie na zdjęciu dominy lub słodkiego aniołka z tej samej modelki, przeobrażanie 18-letniej w 30-tkę, którą ,,kupią” kobiety – panie z biura, a potem tej samej, którą „kupią” panowie – menadżerowie w korporacji lub nieszablonowi artyści.

Co zrobić, jak uczesać, ubrać, aby w 5 sekund zmiękli, podjęli decyzję i kupili? Które fryzury, buty, jaki typ pozowania.To wszystko wydaje się już teraz takie proste i daje poczucie lekkiego luzu – wszystko się da. Można założyć więc nogę na nogę i napić herbaty – gdy będzie potrzeba sięgnąć po dane umiejętności. 

Reklama uczy bezlitośnie, nie może być żadnej wpadki, budżety są zbyt duże, od zdjęcia zależy dochodowość kolekcji w sezonie i zapłata pracownikom firmy – poziom stresu w takiej pracy jest wysoki, każda godzina się liczy – trzeba płacić za czas modelki, studia, ekipy. Punktualność, warsztat pracy i przygotowanie muszą być perfekcyjne. Chodzi o pieniądze. To jest BIZNES wyglądu. Świat, w którym wykorzystuje się wygląd do dotarcia do Twojej głowy i zaspokojenia potrzeby.

Aby wykonać takie zlecenia należy znać dokładnie kody, którymi posługują się ludzie w danej grupie społecznej.

Czym niższa grupa tym więcej sztucznego: botoksu, silikonów, paznokci, rzęs i włosów, tym częściej widoczne logowanie markami na ubraniach – to grupa, która nadrabia wyglądem brak poczucia sukcesu w życiu – przepraszam – bezlitośnie, ale to jest wiedza o danej grupie, nie mój wymysł. Takie rzeczy musimy wiedzieć, by wykonywać tę pracę.

Czym wyższa grupa – tym lepsze tkaniny, dopuszczalność zmarszczek, naturalne włosy, paznokcie, mejkap i rozumienie, że szafowanie torebką z logo nie zawsze jest synonimem klasy, a wręcz przeciwnie. Spełnienie życiowe i poczucie wartości są na wyższym poziomie, więc nie ma nadrabiania wyglądem. Inne hybrydy na paznokcie nakłada kobieta z pełnym portfelem i sukcesem zawodowym, a inne ta, która jeszcze nie wie co w życiu i jak ze sobą pocznie. Zaliczyłam bycie w każdej grupie społecznej. 

Intelektualista/stka, robotnik, biznesmen czy sportowiec – każdy lubi co innego w looku postaci. Kobieta pracująca w urzędzie czy na stanowisku dyrektora – każda kupuje co i gdzie indziej oraz inaczej układa włosy. Takie podstawowe, bardzo szczegółowe sprawy omawia się pieczołowicie, zanim powstanie projekt wyglądu modelki dla zleceniodawcy. A wizażysta, stylista muszą mieć bardzo dobry feeling, o co w tym wszystkim chodzi. To ogrom wiedzy. Trzeba pasji dokładnie w tym kierunku, by chcieć się tego uczyć.

Malując na śluby wystarczy podpatrzeć instagrama i pooglądać filmiki na youtube, poznać klienta masowego – ale ten wizaż do reklamy nie ma wstępu, jest określany jako brzydko i kolokwialnie mówiąc – masakra – przepraszam, to nie moje słowa, ale dokładnie tak mówią niektórzy fotografowie i projektanci: „tylko nie zrób mi tej masakry na twarzy”. Nawet w czwartek odebrałam telefon od fotografa z prośbą brzmiącą: ,,błagam, niech tylko nie będzie to okolicznościówka, bo wizażystki tylko tak potrafią malować”.

Skąd mają umieć inaczej, skoro uczy ich taki wizażysta? Jeśli szkoleniowiec nie pracował przy sesjach i w reklamie – nie ma pojęcia o niczym innym. Maluje proste beauty i super, niech takiego uczy – kobiety bardzo tego potrzebują i będą za to kochać. Sama uprawiam i daje on ogromne spełnienie.

Wizaż reklamowy, zdjęciowy bardzo różni się od okolicznościowego. Tu potrzebna jest wiedza z zakresu psychologii reklamy, socjologii i szeroko pojętego wizażu i stylizacji. Bez doświadczenia zawodowego i portfolio profesjonalnego otagowanego markami, nikt nie zaryzykuje budżetu – nawet nie patrzą ile masz lajków na fejsie, żadna firma tu nie zajrzy.

Mą głowę ustawili fotografowie. Musiałam ich świat rozumieć. W sumie to dzięki nim w ogóle jestem i nauczyłam się warsztatu. Wytykali każdy błąd, każdą przerwę w kępkach, źle ułożony kosmyk włosów, nieczytelny element stylizacji czy krzywo podwiniętą nogawkę. Ciekawe czy zdają sobie z tego sprawę, jak bardzo mnie stworzyli? 

Od kilku lat uczę się świata kobiet..i powiem szczerze jest to jazda bez trzymanki.  O ile ciężko było trafić za zleceniodawcą czy fotografem, to trafić za kobietą jest jeszcze weselej – i znów, gdy się uda – odpalam szampana. 

A wszystko z powodu wyglądu. Ma on jednak moc i daje ogrom szczęścia. 

Do zobaczenia przed lustrem.